knigi
anima

 

Drodzy czytelnicy i miłośnicy poezji

 

Nr 115

Czym jest poezja, która nie ocala
Narodów ani ludzi!
Wspólnikiem urzędowych kłamstw.
Piosenką pijaków, którym za chwilę ktoś poderżnie gardła,
Czytanką z panieńskiego pokoju /…/.

Czesław Miłosz  „Przedmowa"

Posłannictwem polskiej poezji zawsze było ocalanie, zwłaszcza w czasach trudnych. Podobno nasi twórcy zrobili więcej dla zachowania polskości i odrodzenia ojczyzny, niż wszystkie powstania. Powstania niszczyły kraj i były kosztowne, pisanie społeczeństwo nic nie kosztowało, za to podtrzymywało jego świadomość. Od zarania polska poezja stała na czele dwóch najważniejszych wartości: odwoływała się do Boga, czyli wartości chrześcijańskich i do wierności ojczyźnie, piórem naszych najważniejszych autorów.  Dziś od tych wartości niektóre tzw. autorytety próbują odwieść opinię. Nawet sami poeci, niektórzy całkiem nieźli, twierdzą, że w związku z 1050 rocznicą chrztu Polski, wielu twórców zwariowało, bo rzuciło się na tematykę z tym wiązaną, co rzekomo nie uchodzi i umniejsza wartościom powstałym wierszy. Inaczej jest w krajach ościennych: na Węgrzech, w Rumunii, byłej Jugosławii, w Rosji. Węgrzy mówią o swej ojczyźnie – „édes hazám”, Rumuni – „dulce Romanija”, co oznacza – „moja słodka ojczyzna”, „słodka Rumunia”. Tymczasem u nas utarł się zwrot –„ten kraj”, kiedy mówi się o Polsce. Jedynie przed wyborami wszystkie partie, a zwłaszcza te, którym na Polsce najmniej zależy, odwołują się nagminnie do „Polaków”. Również od wielu lat, a na dobre od odzyskania niepodległości w r. 1918, zaczęło się ograniczać poezję wyłącznie do poezji, czyli do poszukiwania coraz to nowych rozwiązań formalnych oraz do ukierunkowywania jej na własną prywatność, dzięki czemu taka poezja stała się bezdomna, bezojczyźniana, bez fundamentów, dziejąca się wszędzie i nigdzie. To tak, jak wychowywanie niemowlaków w domach dziecka, bez matki i ojca, co rzutuje potem na całe ich życie. Czym? Przede wszystkim poczuciem samotności, niczyjości, obcości. Odchodzenie od tradycji, zrywanie z nią, nie jest dobrym sposobem nie tylko na nasze samopoczucie, ale na autorytet państwa, w którym żyjemy. Poza tym dlaczego odrzucać wartości sprawdzone od setek lat. Przecież pierwszym, powstałym przed tysiącem lat utworem  poetyckim w języku polskim, napisanym znakomitą jak na owe czasy polszczyzną,  jest „Bogurodzica”, przypisywana przez niektórych badaczy św. Wojciechowi /Adalbertowi/, czeskiemu zakonnikowi z królewskiego rodu Sławików, doszczętnie wytępionego przez konkurentów do władzy. Był on wszechstronnie wykształcony, znał też zapewne sporo pieśni i hymnów  Maryjnych, tworzonych dla potrzeb wiernych. Wiele lat przebywał w Rzymie, wreszcie na zaproszenie  życzliwego księcia Bolesława Chrobrego przybył do Polski, gdzie znalazł dla siebie bezpieczną ojczyznę. Z wdzięczności mógł pokusić się o napisanie pieśni o wiele mogącej u swego syna-Boga matce, co ówczesnym neofitom, a zwłaszcza księciu, na pewno trafiało do przekonania. Dowody na czeskiego autora „Bogurodzicy”?  Obecność  czechizmów  w utworze, np. „Bogurodzica”, podczas gdy Polanie mówili „Bogarodzica” oraz takich słów jak „sławiena” i „zwolena”, zamiast „sławiona” i „zbawiona”. Hipoteza, że „Bogurodzica” wyszła spod pióra św. Wojciecha, postaci historycznej,  jest o wiele bardziej przekonywująca niż autorstwo „Iliady” i „Odysei” Homera, ponieważ brak jest historycznych dowodów na istnienie Homera; unieśmiertelniły go tylko ustne podania. Dlaczego tedy mamy nie ufać rodzimym przekazom, dotyczącym autorstwa „Bogurodzicy”? Skoro zatem św. Wojciecha nie można jednoznacznie wykluczyć jako autora „Bogurodzicy”, można go przyjąć, choćby jako autora domniemywanego. Pieśń ta od razu zyskała swój kościelny i państwowy prestiż, stała się też pierwszym hymnem polskiego rycerstwa przed ruszaniem do boju i śpiewana bywa do dzisiaj, również przez artystów na estradach. Ojczyzna i Bóg towarzyszyły polskiej literaturze i Polakom przez wszystkie stulecia aż do naszych czasów i były tematami i podmiotami największych twórców: od Kochanowskiego do dzisiaj, czyli m. in. do ks. Jana Twardowskiego, jednego z najbardziej poczytnych poetów przez wszystkie pokolenia dnia dzisiejszego. Na tę tradycję trzeba się powoływać i przypominać ją, zwłaszcza z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski, czyli naszego pierwszego wejścia do Europy – nie dla pieniądza, ale przede wszystkim wartości, ponadczasowych.                        

                       

           

Aleksander Nawrocki